Barbórka 2021- zapisy!

Obrazek

Wybiła godzina na którą wszyscy czekali!
Udostępniamy Wam formularz zgłoszeniowy na Barbórkę 2021!
Wszystkie zasady dotyczące zapisów są opisane w formularzu

Zapraszamy wszystkich serdecznie!
Mamy nadzieję, że spotkamy się razem już 3 grudnia!

Koszulki
Przyjmujemy zapisy na koszulki!
https://forms.gle/ve1G2KRfevudmh9N6
W tym roku do wyboru będą dwa warianty graficzne!

jelenbarborka

Pieczenie i pozostałe wyjazdy otwarte

Barbórka zbliża się wielkimi krokami, a po drodze jeszcze działo się, oj działo.

pieczenie1
Najpierw wypadałoby napisać o ostatnim wyjeździe, czyli Pieczeniu, które w tym roku odbyło się na „Chatce elektryków” w Lasku. W ciągu dnia pogoda nie dopisywała, ale nie przeszkadzało to nikomu, bo tego dnia chodziło tylko o wieczorny konkurs ciast!

pieczeniejałowiec

Na Jałowcu grupa 18 śmiałków miała okazję testować zmodernizowaną wiatę z piecem i ścianami. Pieca nie testowaliśmy, ale samej wiacie wciąż dużo brakuje do szczelności :p

Po Jałowcu część grupy dała radę jeszcze pobłądzić we mgle na Lachów Groniu, ale finalnie udało nam się zejść do Koszarawy, uzupełnić zapasy i wyjść na Chatkę Elektryków. Tam wszystkie pieczące ekipy rzuciły się do kilku dostępnych gniazdek elektrycznych, żeby zacząć ubijać biszkopty i mieć jak najwięcej czasu na dekorowanie ciast :D

pieczeniejędrek2

Tak wyglądało profesjonalne przygotowywanie biszkoptów :p

pieczenie stoliksedziowski

A tak  prezentował się stolik degustacyjny, mieliśmy w tym roku aż 12 partycypantów!


Ale teraz najważniejsze, wyniki!
1 miejsce w tym roku zajęła drużyna „JM”, w składzie Justyna Majewska i Jędrzej Minda!
2 miejsce należało do „lepsza prezesowa, lepszy prezes, zwycięskie ciasto”, w której skład wchodzili Faustyna Majewska i Radek Król!
3 miejsce przypadło za to dla drużyny „ASIA KUZDRO piekąca ciasto” w której była tylko Asia Kuzdro (faktycznie, piekąca ciasto)

pieczenie 1 miejsce

Oto „Kopiec Kreciuszki”- zwycięzca tegorocznego pieczenia. Gratulujemy!

 

pieczcenie 2 miejsce

Tutaj ciasto „prawie zwycięskie ciasto”, zdobywca drugiego miejsca

pieczenie 3 miejsce

A tutaj Rafaello Asi z Asią i Panem Maciejem „Hawkerem” Majewskim. Najwyraźniej w tym roku tylko Majewscy mogli dostać się na podium :o

Dziękujemy wszystkim uczestnikom i wspaniałemu jury, które było prowadzone przez (równie niezawodnego) Łukasza Mitkę!

pieczenie hymn

Tutaj jeszcze zdjęcie z tradycyjnego hymnu o północy,  podczas którego trzech nowych sympatyków, śpiewało solo pierwszą zwrotkę: Zosia, Agnieszka i Maryla. Witamy w klubie!


II wyjazd otwarty

2 otwarty start

Na drugi wyjazd otwarty pojechaliśmy w Beskid Śląski, gdzie wychodząc z Węgierskiej górki, idąc przez Baranią Górę i Malinowską Skałę doszliśmy do domku w Malinowie, w którym spędziliśmy noc. Na tym wyjeździe mieliśmy wyjątkowo liczną ekipę, z samego pociągu na całą trasę wyszło aż 25 osób!

2otwarty prezes

Po drodze znaleźliśmy świetne skały do boulderingu, w śniegu naprawdę aż miło się powspinać!

Po początkowym podejściu rozdzieliliśmy się na dwie ekipy, gdzie pierwsza niestrudzenie poszła zdobyć szczyt Baraniej góry, a druga postanowiła poczekać i odpocząć w szałasie pod Baranią :3

2 otwarty barania

Pierwsza ekipa, zadowolona po zdobyciu Baraniej

2 otwarty szalas

Druga ekipa, regenerująca siły przy akompaniamencie gitary :>

Gdy spotkaliśmy się po godzinie zastały nas nie byle jakie warunki:

2 otwarty snieg

Pierwszy w tym roku śnieg!

Następnego dnia powitało nas słońce, więc w pięknej pogodzie zrobiliśmy następne kilka godzin trasy, aż najbardziej wytrwała część ekipy postanowiła jeszcze wybrać się na eksplorację Jaskini „Trzy Kopce” pod Klimczokiem.

2 otwarrty jaskinia

Tak wyglądaliśmy wchodząc do jaskinii

2 otwarty po jaskini

A tak po trzech godzinach przeciskania się przez szczeliny głeboko pod ziemią :D


III Wyjazd otwarty
Kierunek jaki wybraliśmy na III Wyjazd Otwarty był nieoczekiwany! Tak, dokładnie! Najpierw wsiedliśmy w pociąg do Katowic, a tam przesiedliśmy się w kolejny, jadący za Żywiec. :P Naszym miejscem docelowym była Chata na Zagroniu.

DSC00014

Pierwszy etap podróży minął, czas zrobić grupowe zdjęcie! Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości – w tle Galeria Katowicka :P

Do wyboru były dwie trasy. Pierwsza rozpoczynała się w Milówce i prowadziła m.in. przez dwa Wierchy – Boraczy i Redykalny! Grupa szczęśliwych, którzy zdecydowali się na ten wariant mogła cieszyć się pysznymi jagodziankami, zakupionymi w Schronisku na Hali Boraczej! Oni też jako pierwsi dotarli do Chaty i po trudach wędrówki wzięli się za gotowanie :D

Kasia - Szczęście z pełną tacą olbrzymich jagodzianek!

Kasia – Szczęście z pełną tacą olbrzymich jagodzianek!

Druga trasa, dużo bardziej wymagająca, prowadziła z Rycerki przez Wielką Rycerzową oraz Muńcuł. Tutaj niestety nie było jagodzianek.. :( Była za to pizza, którą spałaszowaliśmy w Ujsołach. Jednak nie wyprzedzajmy faktów. Zanim do tego doszło na trasie dołączyli do nas strudzeni wędrowcy, którzy rozpoczęli wyjazd w piątek. Trasa była dość długa, a wizyta w sklepie i konsumpcja pizzy dodatkowo wydłużyły czas wędrówki. Gdy doszliśmy do celu, było już ciemno, a na niebie błyszczały konstelacje gwiazd.

Koliba łączy ludzi!

Koliba łączy ludzi!

IMG01522-

W chacie graliśmy i śpiewaliśmy, było wesoło, momentami sentymentalnie, toczyły się też rozmowy o sprawach przeróżnych. Ważnym momentem było odśpiewanie hymnu przez Zohę i Mateusza, którzy byli na swoim trzecim wyjeździe z Hawiarską Kolibą! Serdecznie Gratulujemy!

Hymn odśpiewany!

Hymn odśpiewany!


 

Nie zostaje mi nic więcej tylko podziękować za dotychczasowe wyjazdy i do zobaczenia na Barbórce! :D

Wyniki konkursu kalendarzowego 2021

Po pierwsze, dziękujemy wszystkim serdecznie, za tak liczne nadesłanie zdjęć na tegoroczny konkurs kalendarzowy! W tym roku mieliśmy zdjęcia z całego świata, niestety, finalnie do kalendarza mogło trafić tylko 12 najlepszych.


Kalendarze zamówione będą do odbioru na Barbórce bądź w salce, jeśli ktoś chciałby odebrać w salce, to prosimy o kontakt z zarządem :D
Dodatkowo kalendarze będą dostępne w sklepiku na Barbórce, ale ilość będzie ograniczona.


Zwycięskie zdjęcia które trafią do tegorocznego kalendarza!


Radek Król - Ponad mgłami Fogaraszy - Rumunia

Radek Król – Ponad mgłami Fogaraszy – Rumunia (22 głosy)

Radek Król - Ponad mgłami Fogaraszy - Rumunia

Wojciech Geisler – Lyngli – Norwegia (21 głosów)

DCIM102MEDIADJI_0274.JPG

Radek Król – Chmury nad Mędralową (20 głosów)

miejsce 4

Wojciech Geisler – Rovaniemi – Laponia – Finlandia (17 głosów)

miejsce 5

Radek Król – Widok na Orawę z Babiej (15 głosów)

miejsce 6

Radek Król – Niekończąca się wspinaczka na przełęcz Dardhë – Albania (15 głosów)

miejsce7

Radek Król – Ognisko u stóp masywu Maja e Partizanit – Albania (15 głosów)

miejsce 8

Asia Kuzdro – Arnarstrapi z lodowcem Snæfellsjökull w tle – Islandii (15 głosów)

miejsce 9

Ania Kapłan – Koperszacka Grań (14 głosów)

miejsce 10

Krzysztof Teresiak – U bram Małej Fatry – Zachód słońca widziany ze szczytu Poludnovy Gruń (14 głosów)

miejsce 11

Katarzyna Budka – klify na Latrabjarg Islandia (13 głosów)

miejsce 12

Eugeniusz Świstuń – Ciemniak (11 głosów)

Islandia 2021

POLOWANIE NA ZORZĘ

SZLAKIEM GORĄCYCH ŹRÓDEŁ

IMG_4847

Rumunia zaostrzyła nasze apetyty na zagraniczne wojaże i postanowiliśmy iść za ciosem. Decyzja o kupnie biletów została podjęta błyskawicznie, wystarczyło tylko spakować bagaż dla 4 osób w jedną walizkę, zaliczyć jeden z najbardziej stresujących testów – test covidowy – i mogliśmy lecieć ku przygodzie. Na lotnisku w Keflaviku wylądowaliśmy wieczorem 18 października, odebraliśmy z wypożyczalni naszą Dacię Duster do zadań specjalnych i ruszyliśmy. W pierwszej kolejności na poszukiwania miejsca na namioty, bo według czasu lokalnego było już późno, a według polskiego – jeszcze później.

IMG_20211019_083946

Początek wyjazdu - jeszcze można zidentyfikować kolor samochodu

Początek wyjazdu – jeszcze można zidentyfikować kolor samochodu

Pierwsze dwa dni spędziliśmy na zwiedzaniu atrakcji w promieniu ok. 100 km od Reykjaviku. Jest to najbardziej cywilizowana i uczęszczana przez turystów część kraju, jednak chcąc zobaczyć np. jedyny aktywny gejzer, Strokkur, trzeba przymknąć oko na obecność autokarów z wycieczkami. My gejzer odwiedziliśmy dwa razy – rano i wieczorem – i zrodziła nam się pewna teoria. Wieczorem zaobserwowaliśmy jedynie mało spektakularne „psyknięcia” obłokami pary, natomiast rano Strokkur zademonstrował nam pełnię swoich możliwości. Jaki z tego wniosek? GEJZERY WYŁĄCZA SIĘ NA NOC! :D

 

Zwiedzaliśmy jak szaleni wodospady, kratery, odwiedziliśmy położony na styku dwóch płyt tektonicznych Park Narodowy Þingvellir, muzeum geotermii i pole geotermalne Nesjavellir.

Wodospad Gulfoss

Wodospad Gulfoss

Krater Kerið

Krater Kerið

Jednak co najważniejsze, odbyliśmy krótki trekking (ok. 3,5 km) malowniczą doliną Reykjadalur, zwieńczony kąpielą w gorącej rzece. Było to doświadczenie tak błogie i przyjemne, że od razu wiedzieliśmy, że nasza dalsza podróż musi przebiegać szlakiem gorących źródeł ;) Na początku trochę przerażała nas wizja konieczności wyjścia z cieplutkiej wody na mroźne powietrze, ale szybko okazało się, że wcale nie jest to takie straszne, a czasem wręcz przyjemne (a umiejetność szybkiego ubierania się w każdych warunkach opanowaliśmy do perfekcji :) ). A propos mroźnego powietrza – pogoda! Chyba niebiosa chciały wynagrodzić nam rumuński Armageddon. Czy było zimno? – Tak. Czy wiało? – Wiało, czasem nawet bardzo mocno. Ale niemal przez cały czas towarzyszyło nam słońce, a w najbardziej deszczowym miesiącu na Islandii, którym jest właśnie październik, padało nam tylko dwa razy. W nocy. Nawet nie mieliśmy okazji wyciągnąć peleryn, a nową sobie kupiłam!

Trekking doliną Reykjadalur

Trekking doliną Reykjadalur

Kąpiel w gorącej rzece

Kąpiel w gorącej rzece

System suszenia ubrań w samochodzie - prawdziwie inżynierska robota!

System suszenia ubrań w samochodzie – prawdziwie inżynierska robota!

Dalej kierowaliśmy się na północ. Objechaliśmy wokół cały półwysep Snæfellsnes, który nazywany jest Islandią w miniaturze ze względu na kumulację wszelkich atrakcji na stosunkowo niewielkim obszarze. Na plaży Ytri Tunga mogliśmy zaobserwować wylegującą się kolonię fok oraz kawałek wieloryba, który planował tu raczej dłuższy postój. Naszą uwagę przykuło również źródło opisane na mapach Google jako „fontanna wody pitnej” Rauðamelsölkelda (ach te islandzkie nazwy). Na miejscu ujrzeliśmy intensywnie bulgoczącą mofetę, z której można było napić się gazowanej wody mineralnej prosto z ziemi ;) Oczywiście wodospadom, kraterom, kanionom, bazaltowym klifom, latarniom morskim i uroczym wioskom rybackim nie było końca, wiec nie będę Was zamęczać wszystkimi skomplikowanymi nazwami własnymi, które można przeczytać w każdym przewodniku. Dodam jeszcze, że podczas podróży przez Islandię cały czas towarzyszył nam widok pasących się owiec i koni. I tu mała ciekawostka dla koniarzy – konie islandzkie posiadają umiejętność poruszania się dwoma dodatkowymi chodami, töltem i inochodem, które nie występują u innych ras.

W drodze pod wodospad Bjarnafoss

W drodze pod wodospad Bjarnafoss

Urocza wioska rybacka Stykkishólmur z kolorowymi domkami

Urocza wioska rybacka Stykkishólmur z kolorowymi domkami

Zachód słońca z latarnią Öndverðarnes...

Zachód słońca z latarnią Öndverðarnes…

...i wschód księżyca tego samego wieczoru po objechaniu półwyspu

…i wschód księżyca tego samego wieczoru po objechaniu półwyspu

Bardzo kudłate owce, z których wełny robi się bardzo piękne i bardzo drogie islandzkie swetry ;)

Bardzo kudłate owce, z których wełny robi się bardzo piękne i bardzo drogie islandzkie swetry ;)

Bardzo przyjazne islandzkie koniki

Bardzo przyjazne islandzkie koniki

Teraz najważniejsze – to właśnie tutaj upolowaliśmy upolowała nas zorza polarna! Jasno świecący księżyc w pełni utrudniał obserwacje nocnego nieba i nic nie zapowiadało sukcesu. Jak codzień zjedliśmy kolację w namiocie Łukasza i Kasi, a ze względu na wyjątkowo mroźny wieczór odpuściliśmy wieczorną rozgrywkę w makao (na szczęście!), bo każdy chciał szybko znaleźć się w ciepłym śpiworze. Kamila zniknęła już w namiocie, ja poszłam jeszcze po rzeczy do auta i nagle dociera do mnie krzyk Kasi: „ZORZA ZA TOBĄ!”. W tamtym momencie było to dla mnie wyznanie tak abstrakcyjne, że zamarłam bez ruchu powoli analizując co przed chwila usłyszałam. Kolejne słowa „NO ODWRÓĆ SIĘ!!!” przywróciły mnie do rzeczywistości i zmotywowały do wykonania tego karkołomnego manewru. Ku wielkiemu zdumieniu odkryłam, że niewątpliwie jest za mną zorza. Na całe szczęście idealnie rozbiłyśmy z Kamilą namiot i mogłyśmy tego mroźnego wieczoru prowadzić obserwacje prosto ze śpiworka :)

IMG_4796
IMG_4800Półwysep Snæfellsnes pożegnaliśmy kąpielą w gorącym źródle Guðrúnarlaug i ruszyliśmy na Fiordy Zachodnie, które powitały nas… kąpielą w gorącym źródle Drangsnes. Przekonaliśmy się, że gorące źródła dzielą się na takie, które dostarczają doznań podobnych do kąpieli w wannie na świeżym powietrzu oraz takie, które przyrównałabym raczej do sauny. Nie da się w nich wysiedzieć przez dłuższy czas i są tak rozgrzewające, że przerwy na ochładzający spacer po zimnym powietrzu są jak zbawienie. Podczas kąpieli w Krossneslaug próbowaliśmy nawet przetestować chłodzenie w oceanie :)

Źródło Drangsnes

Źródło Drangsnes

Krossneslaug...

Krossneslaug…

...i desperacka próba ochłodzenia w oceanie :D

…i desperacka próba ochłodzenia w oceanie :D

Fiordy Zachodnie są najbardziej dzikim zakątkiem kraju, nie ma tutaj tak rozbudowanej infrastruktury jak na południu, a widok innego samochodu po kilku godzinach jazdy pustą drogą wzbudza niemałą sensację. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie klify Látrabjarg, które latem są miejscem gniazdowania maskonurów. Teraz oczywiście ptaków nie było, ale spacer „o wschodzie słońca” (ok. 10) zielonym urwiskiem był przepiękny i warty każdego kilometra jazdy totalnie dziurawą drogą.

IMG_20211024_102638

Kiedy pojechaliśmy odwiedzić czerwoną plażę Rauðisandur, spotkało nas niemałe zaskoczenie, bo… plaży nie było. Okazało się, że akurat trafiliśmy na apogeum przypływu. Pozwoliło to jednak na zrobienie ciekawych zdjęć ;)

A jaka jest twoja supermoc?

A jaka jest twoja supermoc?

Dynjandi na Fiordach Zachodnich został jednym z moich ulubionych wodospadów

Dynjandi na Fiordach Zachodnich został jednym z moich ulubionych wodospadów

Fiordy Zachodnie są piękne w całej swojej okazałości. Można przemierzać tę magiczną krainę, podziwiać cudowne widoki zmieniające się za oknem samochodu i wypatrywać miejsc, w których chciałby się zatrzymać na chwilę dłużej. Tam, gdzie „nic nie ma”, jest na przykład tak:

IMG_20211023_151032

IMG_20211023_131250
IMG_20211023_123602
Niestety nieubłaganie zbliżał się koniec naszego pobytu w krainie lodu i ognia. Fiordy Zachodnie pożegnaliśmy – a jakże by inaczej – kąpielą w gorącym źródle Reykjafjardarlaug, zamykając tym samym nasz bilans na 7 źródłach. Jeśli uważnie liczyliście, to pewnie zauważyliście, że brakuje jeszcze dwóch. Nie wspomniałam o Hellulaug, z którego nie mamy zdjęć, bo kąpaliśmy się już po ciemku, i o błotnistym ciepłym bajorku nieopodal cmentarza, którego nazwy nie pamiętam. Zajęło ono ostatnie miejsce w naszym rankingu, ale jak widzicie, nasza determinacja sięgała naprawdę daleko :)

Na koniec zostawiliśmy sobie Reykjavik. Miałyśmy z dziewczynami jasno sprecyzowany cel – zakup wspaniałych islandzkich swetrów. Niestety zakończył się on niepowodzeniem, gdyż żaden dostatecznie nie usatysfakcjonował nas pod względem wizualno-cenowym. Jak nic trzeba będzie wrócić spróbować jeszcze raz. Ale to może w lecie, żeby maskonury zobaczyć. Sam Reykjavik natomiast trochę nas rozczarował, gdyż zbyt wiele do zwiedzania tam nie ma, pozbawiony jest również uroku mijanych wcześniej rybackich miasteczek. Mieliśmy za to okazję spożyć hot dogi w budce rozsławionej dzięki temu, że sam Bill Clinton w niej spożywał.

IMG_20211025_143508

Każdy może poczuć się celebrytą

Kalkulacje wykazały, że większość z nas zjadła ponad 2 kg skyru na głowę

Kalkulacje wykazały, że większość z nas zjadła ponad 2 kg skyru na głowę

ISLANDIA W PRAKTYCE

Pieniądze: Walutą jest korona islandzka (ISK), a 1 ISK to ok. 3 grosze. Warto mieć ze sobą jakieś euro lub dolary na czarną godzinę, ale raczej wszędzie jest możliwość płatności kartą.

Transport: Najbardziej optymalne wydaje się wypożyczenie samochodu. Nasza Dacia 4×4 kosztowała nas ok. 1300 zł za cały tydzień razem z ubezpieczeniem. Do tego dochodzą koszty paliwa (ok. 8 zł/l). Bardzo ważne jest aby posiadać kartę płatniczą, gdyż większość stacji benzynowych jest samoobsługowa i jest to jedyna możliwa forma płatności.

Jedzenie: Całe zakupy spożywcze robiliśmy na miejscu. Najtaniej można zaopatrzyć się w sklepie Bonus, gdzie w kasach samoobsługowych jest nawet opcja wyboru języka polskiego :D Bochenek chleba kosztuje ok. 10 zł, makaron czy sos pomidorowy da się kupić w cenach porównywalnych jak w Polsce, Skyr 500g to koszt ok. 12 zł. Bardzo wysokie są ceny mięsa – możemy pochwalić się, że przez tydzień byliśmy wegetarianami ;) Jeśli chodzi o wodę – Islandia posiada pitną kraniczankę.

Zorza: Korzystaliśmy z prognozy aktywności zorzy polarnej na stronie internetowej https://en.vedur.is/weather/forecasts/aurora/, która pokazuje również prognozę zachmurzenia. Jednak przy bezchmurnej pogodzie warto spoglądać w niebo nawet przy niskim stopniu aktywności zorzy, gdyż jak widać również wtedy jest szansa zaobserwowania tego niezwykłego zjawiska.

Środowisko naturalne: Od razu rzuca się w oczy, że Islandia jest krajem bardzo czystym, a Islandczycy dbają o swoje środowisko naturalne. Zdecydowanie powinniśmy brać z nich przykład. Nie uświadczy się tu porozrzucanych śmieci, a śmietniki można niekiedy spotkać nawet pośrodku niczego. Nie powinno być również problemu ze znalezieniem bezpłatnych toalet. Planując wyjazd z namiotem warto zapoznać się z miejscowymi zasadami dotyczącymi biwakowania.

Tym optymistycznym akcentem kończę niniejszą relację. Do zobaczenia na szlaku!

Machającą foczka na do widzenia :)

Machająca foczka na do widzenia :)

 

 

Kalendarz 2022

Uwaga, uwaga!
Rozpoczynamy głosowanie na zdjęcia do kalendarza, który będzie zdobił nasze ściany w 2022 roku!
Jak co roku wspólnie wybieramy 12 najładniejszych zdjęć, które znajdą się na poszczególnych kartkach kalendarza!
Głosowanie trwa do niedzieli 21.11 do 23.59 :D
 
Przy okazji prosimy każdą chętną na zakup kalendarza osobę o wpisanie się w arkusz :D