Półmetek po bieszczadzku

W dniach 22-24 lipca 2022 r. odbył się kolejny Półmetek. Idea „Kuźwy” dawniej znana jako „Pół roku po Barbórce” – wciąż żywa i pielęgnowana – doczekała się swej kolejnej realizacji. W ponad 50-osobowym gronie (tylu Kolibowiczów/ek przewinęło się przez imprezę w przeciągu weekendu) spotkaliśmy się w Bieszczadach, a konkretnie w Cisnej – w Bacówce pod Honem.

Przed Bacówką pod Honem

Przed Bacówką pod Honem 2. Zdjęcie zabawne. Zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu!

Na „Półmetku” był czas na wszystko – od integracji i gitarowego grania, przez piesze wędrówki bezkresem połonin, po kąpiele w chłodnych, bieszczadzkich potokach, kojących rozgrzane upałem członki. Także i fani muzealnictwa odnaleźli coś dla siebie, a szczęśliwi i zmęczeni rodzice nie narzekali zbytnio na brak zajęć dla swoich pociech (wszak w Cisnej można było kupić lody i znaleźć plac zabaw – parafrazując słowa pewnego Kolibowicza – ojca).

Na Haliczu

Z Wołosatego w stronę Tarnicy

Przełęcz Bukowska. Dalej tylko Ukraina

Kwitnąca wierzbówka kiprzyca ze Smerekiem w oddali

Nie jest tajemnicą, że tegoroczny Półmetek został zorganizowany dość spontanicznie. Odległość od siedziby Koliby, termin (wakacje/urlopy) oraz krótki czas zapisów nie sprzyjały spotkaniu się w jeszcze liczniejszym gronie. Tym niemniej, po przeanalizowaniu sytuacji, organizatorzy w wyborze między spotkaniem w powyższym formacie, a brakiem jakiegokolwiek spotkania, zdecydowali się wybrać pierwszą opcję – miejmy nadzieję, że z pożytkiem dla tych, którzy z niej skorzystali. W tym punkcie można dodać, że są już pewne pomysły na przyszłoroczny Półmetek. Jednak z ogłoszeniem owych wieści poczekamy do upragnionej Barbórki!

Hej ku górom!

Prezes i Muzyczne Biedronki w Bacówce

Jeziorka Duszatyńskie

Zbiory Muzeum Historycznego w Sanoku

Z Tarnicy na zachód – Szeroki Wierch, Rawki, Caryńska, Wetlińska…

Koniec roku akademickiego

Czerwiec, szczególnie w środowisku akademickim, może kojarzyć się wyłącznie z egzaminami. Należy pamiętać, aby podczas intensywnego przyswajania wiedzy nie zaniedbać całkowicie swojego zdrowia fizycznego. Dlatego też nie zrezygnowaliśmy z wyjazdów. W tym roku, w naszym klubie, czerwiec zdecydowanie był miesiącem Tatr!

W dniach 4-5 czerwca w Dolinie Kościeliskiej odbył się Rajd AGH, w którym udało nam się uczestniczyć. Wydarzenie to, także znane pod nazwą „Rajd Szlakami Profesora Walerego Goetla”, miało na celu przypomnienie postaci wspomnianego Profesora – naukowca, Rektora AGH i jednocześnie miłośnika gór. Mieliśmy okazję wziąć udział w oficjalnych obchodach, spotkać się z obecnym Rektorem AGH – prof. dr hab. inż. Jerzym Lisem, a przede wszystkim dowiedzieć się wielu nowych rzeczy o tym, jak wyglądała organizacja turystyki górskiej wśród studentów AGH, na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat.

_DSC5718

Grupowe zdjęcie uczestników Rajdu ~ fot. Zbigniew Sulima

_DSC5769

Wspólne odśpiewanie hymnu naszego klubu podczas części oficjalnej ~ fot. Zbigniew Sulima

Drugi wyjazd, już znacznie dłuższy i liczniejszy miał miejsce także w Tatrach, lecz tym razem Niżnych. Na Słowację wyruszyliśmy ekipą samochodową, pierwszego dnia długiego weekendu czerwcowego. Inspiracją, a nawet trzeba powiedzieć, że przewodnikami, byli dla nas kolibowicze- Hasające Zające. Trasa, którą podążaliśmy została dokładnie opisana na ich blogu, który z całego serca polecamy odwiedzić: https://hasajacezajace.com/nizne-tatry-najpiekniejszy-szlak-w-4-dni/.
Jednak, jeśli mało Wam zdjęć pięknych krajobrazów, zapraszamy do zapoznania się z dalszą częścią naszej relacji.

DSC06415

w drogę!

Pierwszy dzień pod względem kilometrów nie należał do najcięższych. Ale… żeby nie było tak łatwo, pogoda postanowiła, że nas nie oszczędzi. Od pierwszej chwili wejścia na szlak towarzyszyła nam mżawka, która z czasem przemieniła się w ulewę. Jak wszyscy wiedzą, przemoczone ubrania i sprzęt, po pierwszych godzinach wędrówki, nie nastrajają dobrym humorem. Nam jednak szybko udało się zapomnieć o trudnościach  dnia, ponieważ pierwsza napotkana Słowacka utulnia pomogła nam zregenerować siły, a ognisko ogrzało nasze zmarznięte ciała.

DSC06475

Zejście ze szlaku i widok na upragniony schron…

DSC06485

DSC06490

Hiadeľské sedlo i piękny zachód słońca po burzy

Dzień drugi, plecaki lżejsze, pogoda – nie deszczowa! Warunki sprzyjające na dłuższy trekking. Naszym celem było „wdrapanie” się na grań, a następnie długi, przyjemny, a przede wszystkim widokowy marsz. Przewyższenia, szczególnie na początku, dawały się we znaki, ale rozprzestrzeniające się na horyzoncie krajobrazy wynagrodziły każde zmęczenie. Noc spędziliśmy na polu namiotowym schroniska, gdzie po raz ostatni byliśmy wszyscy w komplecie.

DSC06599

DSC06686

Trochę wietrznie było…

1655713668807

DSC06696

Połączenie żelków i gitary zawsze dobrze wychodzi na zdjęciach

Sobota, czyli trzeci dzień wędrówki, był najbardziej emocjonujący. Zdobyliśmy dwa najwyższe szczyty Tatr Niżnych – Chopok oraz Dumbier, napotkaliśmy różne zwierzęta, a podróż szlakiem… no cóż… wydawało się, że nigdy nie dobiegnie końca.

IMG_20220618_050919

Schron Ďurková – nasz drugi nocleg

IMG_20220618_105752 — kopia

Chopok już tuz tuż

DSC06789Na powyższym zdjęciu brakuje Mateusza i Przemka, którzy wyruszyli wcześnie rano, w celu wcześniejszego powrotu do Krakowa. Mogłoby się wydawać, że tego dnia ominęło ich sporo niezapomnianych wrażeń. Nic z tych rzeczy… chłopaki mieli „okazję” spotkać  na szlaku niedźwiedzia! Na szczęście nikomu się nic nie stało. Miś nie zauważył naszych kolegów i w spokoju podążył dalej swoją własną ścieżką.

Nam także udało się zaliczyć bliższe spotkanie z dziką naturą, jednak zdecydowanie mniej groźną – mianowicie ze świstakiem oraz kozicami.

DSC06949

Były tak miłe i pozowały nam do zdjęć

IMG_20220618_094001

IMG_20220618_131813

Natknęliśmy się na ślady pędzących przed nami kolibowiczów

DSC06840

Chopok 2024 m.n.p.m

IMG_20220618_183059

DSC06916

Dumbier zdobyty

Niedziela to czas powrotu, zostało nam tylko zejść około 10 kilometrów do najbliższego parkingu, skąd wyruszyliśmy w drogę do Krakowa.

20220618_202826

Żegnaj piękna Słowacjo!

PS na salce kolibowej szykuje się niespodzianka, więc zapraszamy do odwiedzenia nas w nowym roku akademickim.

Do zobaczenia !

Majówka w Beskidzie Niskim!

Beskid Niski – sercom bliski!

Maj przyszedł szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać… Trzeba było się zdecydować, jakie piękne miejsce chcemy odwiedzić w tegoroczną majówkę…
Propozycje były dwie. Kajaki na Nidzie oraz kilkudniowy trekking w Beskidzie Niskim!
Jak się okazało chętnych nie brakowało i udało się zrealizować i jedną i drugą propozycję!

Dzisiaj będzie o Beskidzie Niskim!

Aby jak najdłużej cieszyć się pięknem przyrody i odkrywać owiane tajemnicą lasy Beskidu Niskiego, większa część „niskiej” ekipy wyruszyła do Dukli już w czwartek 28.04. Po pokonaniu krótkiej trasy, na której napotkaliśmy kapliczkę ze „Świętą Wodą”, dotarliśmy na Cergową, gdzie spędziliśmy noc.

Wieża widokowa, namioty i gwieździste niebo <3

Wieża widokowa, namioty i rozgwieżdżone niebo <3

29.04
Piątek przywitał nas całkiem ładną pogodą. :D Zebraliśmy namioty i ruszyliśmy w kierunku chaty Zyndranowa. Beskid Niski – teoretycznie niepozorny, jednak to właśnie tego dnia mieliśmy do pokonania dwa szczyty Piotrusia (727 m n.p.m.) oraz Ostrą (687 m n.p.m.), które niemiłosiernie dały nam w kość.

Niemniej jednak był to bardzo udany dzień. :D Piękna pogoda, spokojne leśne ścieżki oraz unoszący się w powietrzu zapach czosnku niedźwiedziego, były w stanie odwrócić uwagę od fizycznego zmęczenia.

Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum), zwany również czosnkiem cygańskim czy cebulą czarownic

Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum), zwany również czosnkiem cygańskim czy cebulą czarownic

Wieczór spędziliśmy w Chatce Zyndranowa. Jest to niezwykłe miejsce, w którym Gocha (wiecznie bazowa :D) na samym wstępnie poczęstowała nas pyszną fasolką po bretońsku. :D W tym miejscu czuliśmy się bardzo dobrze! Widać było, że ludzie, którzy opiekują się chatą, wkładają w to co robią, całe swoje serce.
Wczuwając się w klimat otaczającego nas miejsca, graliśmy na gitarach, wpatrywaliśmy się w pląsające płomienie oraz wsłuchiwaliśmy się w piosenki o górach.

30.04
Sobotni poranek przywitał nas pięknym słońcem! Jakoś specjalnie nie spieszyło się nam do wyjścia… Wspólnie zjedliśmy śniadanie i celebrowaliśmy chwilę. :D

Śniadanko na świeżym powietrzu

Śniadanko na świeżym powietrzu

IMG07586-

Niestety, nie mogliśmy zostać w chacie… przed nami była dość długa trasa, więc z żalem opuściliśmy Zyndranową…

Trasa minęła nam spokojnie. Po drodze mijaliśmy różne kapliczki, musieliśmy przeprawić się przez niedużą rzeczkę, pojawiły się także pierwsze cmentarze wojenne z okresu I wojny światowej. Pogoda cały czas dopisywała, więc nie mieliśmy oporów, żeby w trakcie dnia dłużej odpocząć na jednej z polanek. Na nocleg dotarliśmy do bazy namiotowej w Jasielu. Do naszej ekipy na chwilę dołączył Iwo, który kręcił się po okolicy na rowerze.
Wieczór standardowo spędziliśmy przy ognisku, tym razem jednak w towarzystwie SKPB Warszawa. :D

IMG07666- IMG07593- IMG07658-IMG07642-

1.05
Niedzielny poranek rozpoczął się od akcji ratunkowej klubowego frisbee, które niefortunnie wleciało do pobliskiego stawu… Niestety, Artur zawiódł wszystkich i niestety nie wpadł do wody… :(

IMG07754-

Dzień upłynął nam bardzo spokojnie. Na trasie mijaliśmy kolejne cmentarze wojskowe z okresu I wojny światowej. Napotkaliśmy także poniemiecką wieżę obserwacyjną. Stalowa konstrukcja ma wysokość 12 metrów i kształt ostrosłupa trójkątnego, który zwieńczony jest na górze platformą obserwacyjną. W przeszłości z wieży rozlegał się widok na polski i słowacki Beskid Niski, a także na położone na wschodzie Bieszczady. Niestety, obecnie widok przysłaniają wyrośnięte drzewa.

IMG07762-Noc spędziliśmy w okolicach Przełęczy Łupkowskiej.

IMG07790-IMG07780- IMG07839- sdrIMG07842-

2.05
W poniedziałek, po uzupełnieniu zapasów wody, podzieliliśmy się na dwie grupy.

Jedna z nich poszła w dalszą trasę. Mieli oni okazję zobaczyć jak Beskid Niski powoli przechodzi w Bieszczady i jak, dzięki temu, zmienia się krajobraz.

Druga grupa miała ochotę skorzystać ze słonecznego dnia i poszła posiedzieć nad rzeką. Dzień spędzili w pobliżu Chatki na Końcu Świata. Niektórzy skorzystali z (wątpliwej przyjemności) odświeżającej kąpieli w rzece.

Wszyscy razem spotkaliśmy się w okolicach Smolnika. Po wspólnej przerwie na jedzenie ruszyliśmy na poszukiwanie sklepu.
Po uzupełnieniu zapasów i próbie podrobienia kultowej ławeczki z „Rancza” zaczęliśmy szukać miejsca na nocleg. Powoli zbliżaliśmy się do Komańczy, a na naszej drodze zaczęły pojawiać się brody.

IMG08096- IMG08124- IMG08118- 3.05
We wtorek mieliśmy do pokonania kolejne brody. Przez dłuży czas szliśmy także wzdłuż starej, nieużywanej już trasy kolejki wąskotorowej.
Nasza wędrówka dobiegła końca w Komańczy, gdzie wsiedliśmy w pociąg do Krakowa.

DCIM100MEDIADJI_0160.JPG IMG08229- IMG08237-

Powitanie Wiosny 2022

Nadeszła nowa pora roku, tradycyjnie, po zjazdach wybraliśmy się na „Powitanie Wiosny”, tym razem w Beskid Mały. Wyjazd rozpoczął się już w piątek, pierwsza grupa śmiałków wyruszyła ze Straconki, po przejściu niespełna dwóch godzin trasy, ukazała się nam idealna polana na nocleg. Rozbiliśmy namioty, rozpaliliśmy ognisko. Gwieździste niebo, muzyka płynąca z gitar- przywitanie wiosny rozpoczęte.
1 IMG06677- Następnego dnia, na Przełęczy Panienki spotkaliśmy się całą gromadą kolibowiczów
(a było nas końcowo 38). Naszym celem, a zarazem schronieniem na noc, była Chatka „Limba” na Trzonce. Trasa nie długa, dlatego też cieszyliśmy się pogodą na każdej możliwej polance, napawając się słońcem i spędzając razem czas.

DSC_0006

Ekipa z soboty wraz z kolegą jeleniem.

IMG06696-

Ciepło i przyjemnie.

IMG06726-

IMG06692-

W połowie trasy opuściliśmy klimatyczne lasy, przeszliśmy przez Porąbke, gdzie miejscowy sklep umożliwił nam zapełnienie zapasów na sobotni wieczór. Ostatnia „prosta” pod górę i chatka była już na wyciągniecie naszej ręki

 

IMG_20220326_133143

Tym razem wiosna nie zaskoczyła nas dużymi opadami śniegu :))

 

DSC_0032Wieczór minął tradycyjnie na śpiewankach, w niedzielę słońce dalej gościło na niebie, część osób postanowiła skorzystać z okazji i bardziej zgłębić uroki Beskidu Małego.

20220327_120210

Autostop czasem bywa… pyszny? :)

IMG_20220327_103243

Mikołaj również pożegnał już zimę.

 

Zjazdy na bele czym 2022!

grupa

Kolejny semestr zimowy przeminął, kolejne zimowe wyjazdy za nami. Oczywiście najważniejszym wyjazdem były „Zjazdy na bele czym”. Już drugi rok z rzędu Chatka pod Niemcową jest zamknięta, więc szukając alternatyw w tym roku postanowiliśmy odwiedzić Gorce. Natchnieniem na taki wyjazd był znaleziony w Kronice HK wpis o zjazdach, które odbyły się tam właśnie.

Dokument 9-1

Skan relacji z kroniki (z przed 17 lat!)

Jako trasę postanowiliśmy wybrać klasyczną „kolibową trasę sportową” startującą w Lubomierzu przy wiejskim sklepiku. Nazwa sportowa nie wzięła się oczywiście z nikąd. Mimo, że nie jest specjalnie długa, ani stroma, ani nawet kręta (choć z tym bywa różnie :P ), to każdy Kolibowicz może potwierdzić, że nie jest łatwa.

smiechy

Początkowa rozgrzewka przed wyjściem na szlak :)


bitwa

W bitwach najważniejsza jest równowaga :P

Po drodze znaleźliśmy chwilę na bitwy śnieżne, tarzanie się w śniegu i „wygrzewanie się” na gorczańskich polanach. Była też z nami po raz kolejny opona, dla której bardzo usilnie próbowaliśmy znaleźć zastosowanie. Okazało się, że najłatwiej było po prostu wcisnąć się do środka i zagwarantować sobie karuzelę zjeżdżając z górek :D

maryla

Na zdjęciu możemy zobaczyć skarbnika w nietypowym hula-hop

 

Gdy słońce miało się już ku zachodowi dotarliśmy do docelowej polany i zaczęliśmy właściwe zjazdy. Warunki były niesamowite, po kilku ślizgach utworzyliśmy linię ubitego śniegu, na której można było rozwijać zawrotne prędkości. Najszybszym sposobem okazał się nasz baner zazwyczaj wyciągany na dniach otwartych naszej uczelni :D Dodatkową zaletą był jego rozmiar, ponieważ potrafił pomieścić aż 4 osoby w każdym zjeździe!

zjazd

Przy takich prędkościach gogle dla kierowcy to podstawa!

zjazd 2

Chyba, że masz okulary, wtedy nie trzeba ^^


 

Po zjazdach doświadczyliśmy przepięknego zachodu słońca i udaliśmy się do Gorczańskiej chaty, gdzie jak zawsze śpiewy i muzykowanie trwały do rana. Następnego dnia większość ekipy wyruszyła jeszcze na Turbacz, a pozostałe śpiochy miały dodatkowe kilka chwil, żeby pomóc w ogarnięciu chaty.
Tak zakończyły się tegoroczne zjazdy. Następnym przystankiem będzie marcowe Powitanie wiosny.
Do zobaczenia w górach!

gocha

Gorczańska piękna i gościnna jak zawsze <3


 

zachod