Majówka w Beskidzie Niskim!

Beskid Niski – sercom bliski!

Maj przyszedł szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać… Trzeba było się zdecydować, jakie piękne miejsce chcemy odwiedzić w tegoroczną majówkę…
Propozycje były dwie. Kajaki na Nidzie oraz kilkudniowy trekking w Beskidzie Niskim!
Jak się okazało chętnych nie brakowało i udało się zrealizować i jedną i drugą propozycję!

Dzisiaj będzie o Beskidzie Niskim!

Aby jak najdłużej cieszyć się pięknem przyrody i odkrywać owiane tajemnicą lasy Beskidu Niskiego, większa część „niskiej” ekipy wyruszyła do Dukli już w czwartek 28.04. Po pokonaniu krótkiej trasy, na której napotkaliśmy kapliczkę ze „Świętą Wodą”, dotarliśmy na Cergową, gdzie spędziliśmy noc.

Wieża widokowa, namioty i gwieździste niebo <3

Wieża widokowa, namioty i rozgwieżdżone niebo <3

29.04
Piątek przywitał nas całkiem ładną pogodą. :D Zebraliśmy namioty i ruszyliśmy w kierunku chaty Zyndranowa. Beskid Niski – teoretycznie niepozorny, jednak to właśnie tego dnia mieliśmy do pokonania dwa szczyty Piotrusia (727 m n.p.m.) oraz Ostrą (687 m n.p.m.), które niemiłosiernie dały nam w kość.

Niemniej jednak był to bardzo udany dzień. :D Piękna pogoda, spokojne leśne ścieżki oraz unoszący się w powietrzu zapach czosnku niedźwiedziego, były w stanie odwrócić uwagę od fizycznego zmęczenia.

Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum), zwany również czosnkiem cygańskim czy cebulą czarownic

Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum), zwany również czosnkiem cygańskim czy cebulą czarownic

Wieczór spędziliśmy w Chatce Zyndranowa. Jest to niezwykłe miejsce, w którym Gocha (wiecznie bazowa :D) na samym wstępnie poczęstowała nas pyszną fasolką po bretońsku. :D W tym miejscu czuliśmy się bardzo dobrze! Widać było, że ludzie, którzy opiekują się chatą, wkładają w to co robią, całe swoje serce.
Wczuwając się w klimat otaczającego nas miejsca, graliśmy na gitarach, wpatrywaliśmy się w pląsające płomienie oraz wsłuchiwaliśmy się w piosenki o górach.

30.04
Sobotni poranek przywitał nas pięknym słońcem! Jakoś specjalnie nie spieszyło się nam do wyjścia… Wspólnie zjedliśmy śniadanie i celebrowaliśmy chwilę. :D

Śniadanko na świeżym powietrzu

Śniadanko na świeżym powietrzu

IMG07586-

Niestety, nie mogliśmy zostać w chacie… przed nami była dość długa trasa, więc z żalem opuściliśmy Zyndranową…

Trasa minęła nam spokojnie. Po drodze mijaliśmy różne kapliczki, musieliśmy przeprawić się przez niedużą rzeczkę, pojawiły się także pierwsze cmentarze wojenne z okresu I wojny światowej. Pogoda cały czas dopisywała, więc nie mieliśmy oporów, żeby w trakcie dnia dłużej odpocząć na jednej z polanek. Na nocleg dotarliśmy do bazy namiotowej w Jasielu. Do naszej ekipy na chwilę dołączył Iwo, który kręcił się po okolicy na rowerze.
Wieczór standardowo spędziliśmy przy ognisku, tym razem jednak w towarzystwie SKPB Warszawa. :D

IMG07666- IMG07593- IMG07658-IMG07642-

1.05
Niedzielny poranek rozpoczął się od akcji ratunkowej klubowego frisbee, które niefortunnie wleciało do pobliskiego stawu… Niestety, Artur zawiódł wszystkich i niestety nie wpadł do wody… :(

IMG07754-

Dzień upłynął nam bardzo spokojnie. Na trasie mijaliśmy kolejne cmentarze wojskowe z okresu I wojny światowej. Napotkaliśmy także poniemiecką wieżę obserwacyjną. Stalowa konstrukcja ma wysokość 12 metrów i kształt ostrosłupa trójkątnego, który zwieńczony jest na górze platformą obserwacyjną. W przeszłości z wieży rozlegał się widok na polski i słowacki Beskid Niski, a także na położone na wschodzie Bieszczady. Niestety, obecnie widok przysłaniają wyrośnięte drzewa.

IMG07762-Noc spędziliśmy w okolicach Przełęczy Łupkowskiej.

IMG07790-IMG07780- IMG07839- sdrIMG07842-

2.05
W poniedziałek, po uzupełnieniu zapasów wody, podzieliliśmy się na dwie grupy.

Jedna z nich poszła w dalszą trasę. Mieli oni okazję zobaczyć jak Beskid Niski powoli przechodzi w Bieszczady i jak, dzięki temu, zmienia się krajobraz.

Druga grupa miała ochotę skorzystać ze słonecznego dnia i poszła posiedzieć nad rzeką. Dzień spędzili w pobliżu Chatki na Końcu Świata. Niektórzy skorzystali z (wątpliwej przyjemności) odświeżającej kąpieli w rzece.

Wszyscy razem spotkaliśmy się w okolicach Smolnika. Po wspólnej przerwie na jedzenie ruszyliśmy na poszukiwanie sklepu.
Po uzupełnieniu zapasów i próbie podrobienia kultowej ławeczki z „Rancza” zaczęliśmy szukać miejsca na nocleg. Powoli zbliżaliśmy się do Komańczy, a na naszej drodze zaczęły pojawiać się brody.

IMG08096- IMG08124- IMG08118- 3.05
We wtorek mieliśmy do pokonania kolejne brody. Przez dłuży czas szliśmy także wzdłuż starej, nieużywanej już trasy kolejki wąskotorowej.
Nasza wędrówka dobiegła końca w Komańczy, gdzie wsiedliśmy w pociąg do Krakowa.

DCIM100MEDIADJI_0160.JPG IMG08229- IMG08237-

Powitanie Wiosny 2022

Nadeszła nowa pora roku, tradycyjnie, po zjazdach wybraliśmy się na „Powitanie Wiosny”, tym razem w Beskid Mały. Wyjazd rozpoczął się już w piątek, pierwsza grupa śmiałków wyruszyła ze Straconki, po przejściu niespełna dwóch godzin trasy, ukazała się nam idealna polana na nocleg. Rozbiliśmy namioty, rozpaliliśmy ognisko. Gwieździste niebo, muzyka płynąca z gitar- przywitanie wiosny rozpoczęte.
1 IMG06677- Następnego dnia, na Przełęczy Panienki spotkaliśmy się całą gromadą kolibowiczów
(a było nas końcowo 38). Naszym celem, a zarazem schronieniem na noc, była Chatka „Limba” na Trzonce. Trasa nie długa, dlatego też cieszyliśmy się pogodą na każdej możliwej polance, napawając się słońcem i spędzając razem czas.

DSC_0006

Ekipa z soboty wraz z kolegą jeleniem.

IMG06696-

Ciepło i przyjemnie.

IMG06726-

IMG06692-

W połowie trasy opuściliśmy klimatyczne lasy, przeszliśmy przez Porąbke, gdzie miejscowy sklep umożliwił nam zapełnienie zapasów na sobotni wieczór. Ostatnia „prosta” pod górę i chatka była już na wyciągniecie naszej ręki

 

IMG_20220326_133143

Tym razem wiosna nie zaskoczyła nas dużymi opadami śniegu :))

 

DSC_0032Wieczór minął tradycyjnie na śpiewankach, w niedzielę słońce dalej gościło na niebie, część osób postanowiła skorzystać z okazji i bardziej zgłębić uroki Beskidu Małego.

20220327_120210

Autostop czasem bywa… pyszny? :)

IMG_20220327_103243

Mikołaj również pożegnał już zimę.

 

Zjazdy na bele czym 2022!

grupa

Kolejny semestr zimowy przeminął, kolejne zimowe wyjazdy za nami. Oczywiście najważniejszym wyjazdem były „Zjazdy na bele czym”. Już drugi rok z rzędu Chatka pod Niemcową jest zamknięta, więc szukając alternatyw w tym roku postanowiliśmy odwiedzić Gorce. Natchnieniem na taki wyjazd był znaleziony w Kronice HK wpis o zjazdach, które odbyły się tam właśnie.

Dokument 9-1

Skan relacji z kroniki (z przed 17 lat!)

Jako trasę postanowiliśmy wybrać klasyczną „kolibową trasę sportową” startującą w Lubomierzu przy wiejskim sklepiku. Nazwa sportowa nie wzięła się oczywiście z nikąd. Mimo, że nie jest specjalnie długa, ani stroma, ani nawet kręta (choć z tym bywa różnie :P ), to każdy Kolibowicz może potwierdzić, że nie jest łatwa.

smiechy

Początkowa rozgrzewka przed wyjściem na szlak :)


bitwa

W bitwach najważniejsza jest równowaga :P

Po drodze znaleźliśmy chwilę na bitwy śnieżne, tarzanie się w śniegu i „wygrzewanie się” na gorczańskich polanach. Była też z nami po raz kolejny opona, dla której bardzo usilnie próbowaliśmy znaleźć zastosowanie. Okazało się, że najłatwiej było po prostu wcisnąć się do środka i zagwarantować sobie karuzelę zjeżdżając z górek :D

maryla

Na zdjęciu możemy zobaczyć skarbnika w nietypowym hula-hop

 

Gdy słońce miało się już ku zachodowi dotarliśmy do docelowej polany i zaczęliśmy właściwe zjazdy. Warunki były niesamowite, po kilku ślizgach utworzyliśmy linię ubitego śniegu, na której można było rozwijać zawrotne prędkości. Najszybszym sposobem okazał się nasz baner zazwyczaj wyciągany na dniach otwartych naszej uczelni :D Dodatkową zaletą był jego rozmiar, ponieważ potrafił pomieścić aż 4 osoby w każdym zjeździe!

zjazd

Przy takich prędkościach gogle dla kierowcy to podstawa!

zjazd 2

Chyba, że masz okulary, wtedy nie trzeba ^^


 

Po zjazdach doświadczyliśmy przepięknego zachodu słońca i udaliśmy się do Gorczańskiej chaty, gdzie jak zawsze śpiewy i muzykowanie trwały do rana. Następnego dnia większość ekipy wyruszyła jeszcze na Turbacz, a pozostałe śpiochy miały dodatkowe kilka chwil, żeby pomóc w ogarnięciu chaty.
Tak zakończyły się tegoroczne zjazdy. Następnym przystankiem będzie marcowe Powitanie wiosny.
Do zobaczenia w górach!

gocha

Gorczańska piękna i gościnna jak zawsze <3


 

zachod

Bal przebierańców 2022

Bal przebierańców powrócił!
Po 2 latach przerwy, w ramach oderwania się od nauki do egzaminów, spotkaliśmy się w naszej klubowej salce na balu karnawałowym.

IMG05228-

Na balu gościliśmy m.in. Pippi Langstrumpf, pielęgniarkę, pasterkę, ucznia z Hogwartu, czy klucze kolibowe!
Z racji tego, że każdy bal musi mieć Królową i Króla odbyły się wybory na najlepsze przebranie. Każdy z uczestników wydarzenia w kilku słowach zaprezentował swoją postać.

Elf z Brokilonu :)

Elf z Brokilonu :)

Oddziałowa Paulina :D

Oddziałowa Paulina :D

IMG05430-

Klucze do salki kolibowej <3

Po prezentacji odbyło się głosowanie.
Królową Balu została Faustyna, która wcieliła się w naszego klubowego kolegę – Gustiego <3
Królem balu został osiedlowy dres spod bloku SKEJT – Mateusz
Serdecznie gratulujemy! :D

IMG05521-

Król i Królowa Balu! :D

Zabawa trwała do późnych godzin nocnych :D

IMG05245-

 

Bieszczady 2022

W tym roku nie łatwo było nam zdecydować, gdzie wyruszyć na tradycyjne Zjazdy na „Bele czym”. Kiedy już pojawił się pomysł wyjazdu w Bieszczady, trudno było go wyrzucić z głowy. Dlatego też, pomimo ustalenia innej destynacji cyklicznego zimowego wyjazdu, wycieczka w Bieszczady ODBYŁA SIĘ!

Większość osób startowało z Krakowa, nie każdemu jednak udało się kupić bilet na autobus, ale to nie problem! Opelek był już zdrowy, zwarty i gotowy na nowe wyzwania.

IMG_20220222_144802

Kolejny wyjazd w góry? Czemu nie…

Po paru godzinach jazdy, tym razem WSZYSCY spotkaliśmy się w Ustrzykach Górnych, skąd pozostało nam podjechać parę kilometrów do miejscowości Czarna Dolna, gdzie rozpoczynała się właściwa, czterodniowa, trasa po połoninach.

D1_6Grupowe

Ekipa w komplecie :)

Można powiedzieć, że plan wyprawy nie był zbyt oczywisty. W dużej części przyczyniła się ku temu Zoha, nasza Bieszczadzka kolibowiczka. Dzięki jej wiedzy o lokalnych ścieżkach, udało nam się zagłębić w znacznie dzikszą część Podkarpacia. Zoha była na tyle miła, że pierwszy nocleg załatwiła nam pod płotem w jej rodzinnej agroturystyce.

D1_19Konie

Po drodze poznaliśmy koniki Zohy.

D1_20Konie

Wio!

IMG_20220220_120344

Fajnie było, ale… dopiero się zaczęło i czas ruszać dalej!

Wieczór u Zohy wspominamy bardzo miło, tradycyjnie dużo gry na gitarze (i innych instrumentach), śpiewów, tym razem także trochę tańców, jak i również mini zawodów…. Lecz kiedy rano wzeszło słońce nadszedł czas kolejnego dnia wędrówki, kurs na Chatę Socjologa! Niestety warunki pogodowe zaczynały robić się mniej sprzyjające. Na szczęście śniegu nie mieliśmy jeszcze dosyć.

D2_14Otryt

Tymczasem na Paśmie Otrytu…

D2_8Przecieranie_szlaku

Wreszcie, po całym dniu marszu zawitaliśmy w progach Chaty Socjologa. Jest to miejsce o szczególnym klimacie, który trudno opisać w słowach. Tego wieczoru sen wielu z nas zmógł dość wcześnie, zapewne przyczyniło się do tego całodniowe zmęczenie, walka z ujarzmieniem ognia na kuchni i gotowaniem makaronu przez półtorej godziny… a może jednak kilkugodzinne zabawy w gry słowne?

IMG_20220221_015534

Hmm…

D2_24Chata_Socjologa_nocą

Zdjęcie z nocnej sesji Michała

D2_22Chata_Socjologa

Klimatycznie

Poniedziałek – przedostatni dzień naszej podróży, najdłuższy, najtrudniejszy, ale być może najciekawszy. Pomimo tego, że byliśmy wyspani, ciężko było nam opuścić miejsce ówczesnego pobytu. Tego dnia pierwszym celem było zejście do Dwernika, a następnie ponowne wkroczenie na szlak, zdobycie szczytu Magura Stuposiańska, a następnie zejście do ostatniego punktu noclegowego – Schroniska „Koliba Studencka Politechniki Warszawskiej”. Trasa nie wydawała się stawiać jakichkolwiek trudności, zapewne tak by pozostało, gdyby nie tymczasowa zmiana szlaku ze względu na wycinkę drzew, nagły wiatr oraz wzmocnione opady deszczu i śniegu. Jednak mimo tych niesprzyjających zdarzeń, wszyscy zaszliśmy do celu. Chociaż ostatnie pół godziny drogi trudno nazwać marszem, gdyż uprzyjemniliśmy je sobie małą namiastką zjazdów, prosto do schroniska!.

Jest dobrze!

D3_6Zamieć

D4_1Połonina_Caryńska

Wschód słońca dla wytrwałych (a raczej wytrwałego) na Połoninie Caryńskiej.

D4_2Grupowe_Schronisko_Koliba

Ostatnie grupowe zdjęcie, czas na powrót…

Wyjazd dobiegł końca, we wtorek rano podzieliliśmy się na grupy-autobusową i samochodową i ruszyliśmy w drogę powrotną!